108231
Książka
W koszyku
Życie za życie / Zofia Chądzyńska. - Wydanie II. - Warszawa : Instytut Wydawniczy "Nasza Księgarnia", 1973. - 197, [1] strona ; 21 cm.
Życie za życie jest opowieścią o nastolatku Marku, mieszkającym wraz z owdowiałą matką na śluzie, którą wspólnie obsługują. Właśnie opis życia tej śluzy, jej funkcjonowania jest dla mnie największą wartością powieści - bo to temat kompletnie mi obcy. Nigdy nie byłam na Mazurach, nigdy nie płynęłam kajakiem. Mój brat mógłby za to dużo na ten temat powiedzieć, jako fanatyk wody do tego stopnia, że najpierw wybudował sobie przed domem basen - i to na dwa kroki przed oknami-drzwiami salonu, żeby zbyt daleko do niego nie mieć - a potem, jako że mu było mało, zrobił z drugiej strony domu staw... ale ciągle było mało, zwłaszcza zimą, więc dostawił za stawem takie Ufo... jacuzzi mianowicie: Śnieg wokół zalega, a on sobie leży w gorącej wodzie :) Cóż, są różne zboczenia :) Ten ci to mój brat zna Krainę Tysiąca Jezior jak własną kieszeń i z takich śluz korzystał nieraz. Wracając jednak do śluzy z naszej powieści i jej pracowników. Marek jest od czasu nieszczęsnej śmierci ojca, przystrzelonego przez kłusownika, zaniedbywany przez matkę, dla której mąż był centrum wszechświata. Do dziś mówią w okolicy, że "nie było i nie będzie drugiej takiej pary jak Wyderkowie". Tak, to była wielka miłość. Gdy ojciec zginął, śluzowa mało nie oszalała. Z wesołej dziewczyny w parę tygodni zrobiła się suchą czarną jędzą, która długie lata nie otwierała gęby, a jak zaczęła ją otwierać, to tylko po to, żeby urągać, komu popadło: synowi, siostrzenicy, nawet turystom prześluzowującym się przez sitkowską śluzę. Powiesiła nad komodą zdjęcie nieboszczyka, przed którym stawiała w lecie co dzień świeże kwiaty, w zimie dzień i noc paliła świece, i oznajmiła, że nie ruszy się stąd: tu jej mąż umarł, tu i ona będzie pochowana. Serca do syna nie miała i chłopiec właściwie chował się sam. Przyglądał się pracy na śluzie, jako pięcioletni brzdąc skakał po spławianych balach, a zaprzyjaźnił się jedynie z wiejskim głupkiem o gołębim sercu, starym Grześkiem. Gdy skończył siedem lat, zaczęli się z nim męczyć w szkole. Z miejsca podporządkował sobie klasę, a stary kierownik Adamiec nie umiał dać sobie z nim rady. Przepychał go więc tylko z roku na rok, zwłaszcza że Marek okazał wielki talent - pływacki.
Status dostępności:
Filia Gębice
Brak informacji o dostępności: sygn. 82-93 [lok. Wypożyczalnia Gębice] (1 egz.)
Recenzje:
Pozycja została dodana do koszyka. Jeśli nie wiesz, do czego służy koszyk, kliknij tutaj, aby poznać szczegóły.
Nie pokazuj tego więcej